Tydzień Kota

Jestem nieodpowiedzialnym rodzicem, dlatego dobrze, że mam koty. Przynajmniej nikt nie będzie pisał w internecie: „gdzie była matka?” i „kto to wychował?”, bo szansa na to, że moje koty kogoś okradną, pobiją czy będą jeździć po alkoholu, jest niewielka. No ale wiadomo, nigdy nie zerowa. W końcu to koty! Zwłaszcza Milo byłby zdolny do takich wybryków, o ile Aria nauczyłaby go prowadzić. Ona na pewno to potrafi, jest tylko zbyt odpowiedzialna, by jeździć bez uprawnień.

Jaki kiedyś Milo był uroczy, kto by podejrzewał że ma przestępcze skłonności

Moja nieodpowiedzialność przejawia się między innymi w tym, że dopiero po kilku latach wysterylizowałam Echo. Zmotywował mnie głównie Milo – dojrzewający kocur i niewysterylizowana kotka to kiepskie połączenie w domu, który osiągnął już limit zakocenia.

Moje biedne małe słodziaki po zabiegu

Jeśli myślicie, że ja mam fioła na punkcie kotów, to nie wiecie, jakiego one mają na moim. Echo, mimo operacji i usunięcia zęba, nie chowa się jak to stereotypowo robią koty, lecz szuka towarzystwa i przytulenia. Aria wciąż za mną chodzi, Milo nie przestaje miauczeć, gdy nie jesteśmy w jednym pokoju, a Mochi… cóż, Mochi jest kotem taty. Mnie lubi tylko okazjonalnie: gdy ma dobry humor, gwiazdy ułożą się w odpowiedniej konfiguracji albo gdy trzymam w ręku jakiś gatunek sera.

Partnerzy w zbrodni

Tydzień minął mi więc pod znakiem kota nieco bardziej niż zwykle.

PS: Bardzo ważną informacją jest to jak ładnie Echo bierze tabletki, to najgrzeczniej łykający tabletki kot jakiego kiedykolwiek miałam,  nawet Aria bardziej przy tym grymasi.

Dodaj komentarz